Hiszpania: Niemiecki przepis

Magazyn firmy Zara, światowego lidera w sprzedaży gotowych ubrań, Arteixo (Hiszpania).
Magazyn firmy Zara, światowego lidera w sprzedaży gotowych ubrań, Arteixo (Hiszpania).
14 sierpnia 2012 – Le Monde (Paryż)

Aby walczyć z kryzysem, Hiszpania wzoruje się na modelu niemieckim i stawia na nadwyżkę handlową poprzez eksport. Wzrastająca sprzedaż za granicą przynosi promyk nadziei – słabiutki, wobec 5,5 mln bezrobotnych.

Rząd Mariano Rajoya słusznie postąpił, gdy wyznaczył sobie zadanie wspierania eksportu i tam szukania klucza do wzrostu. To właśnie eksport miał stać się siłą napędową gospodarki – wraz z przemysłem turystycznym – i miał zająć miejsce pozostawione przez podupadły sektor budowlany. Zaczyna się nawet marzyć o Hiszpanii, która byłaby pewnego rodzaju Niemcami Południa i której gospodarka opierałaby się na rozwoju firm hi-tech z filiami na całym świecie oraz na licznych małych i średnich przedsiębiorstwach ukierunkowanych na zagraniczną sprzedaż.

„Rynki zewnętrzne są jedyną drogą do wyjścia Hiszpanii z kryzysu.”, przyznał w czerwcu Jaime Garcia-Legaz, sekretarz stanu handlu zagranicznego i ekonomista.

Konkretnie, eksport Hiszpanii wzrósł o 17% w 2010 i o 15% w 2011 r. Jest to swego rodzaju ewenement, jak na kraj, którego konkurencyjność maleje od przyjęcia euro i którego gospodarka, opierająca się dotychczas na budowlance, została porażona pęknięciem bańki w sektorze nieruchomości cztery lata temu.

Co więcej, ta dynamika wzrostu eksportu utrzymuje się w 2012 r., tym samym Hiszpania stała się jedynym poza Niemcami krajem strefy euro, którego udział w eksporcie dóbr i usług całego świata nie maleje, podczas gdy ten udział kurczy się w przypadku Francji, Włoch, a nawet USA.

Kraj zawdzięcza te dobre wyniki gigantowi sektora telekomunikacyjnego Telefonica, grupie energetycznej Repsol, bankom Santander i BBVA, firmom budowlanym ACS i Ferrovial czy jeszcze – tkaniny i perfumy – przedsiębiorstwom Inditex, Mango i Puig.

Rozwój marki „Hiszpania”

Te wszystkie firmy są konkurencyjne na światowych rynkach, ale musiały podczas ostatniego dziesięciolecia poczynić spore wysiłki na rzecz poprawy wydajności pracy, aby tego dokonać. Zainwestowały na zagranicznych rynkach, uchroniły się w ten sposób przed skutkami pogorszenia się hiszpańskiej koniunktury i mogą teraz liczyć na zwiększoną konkurencyjność dzięki niższym wymaganiom płacowym spowodowanym dwudziestopięcioprocentową stopą bezrobocia i kolejnymi planami oszczędnościowymi, które są wprowadzane od maja 2010 r.

Nic więc dziwnego, że rząd Mariano Rajoya usiłuje teraz podążać śladem tych firm. Od kilku tygodni na każdej konferencji prasowej lub przy innych oficjalnym wystąpieniach premier i członkowie jego rządu powtarzają ten sam refren o zaletach niemieckiego modelu i o dobrych wynikach hiszpańskiego eksportu.

Rajoy powołał nawet, w lipcu, wysokiego komisarza ds. rozwoju marki „Hiszpania” za granicą. Został nim Carlos Espinosa de los Monteros, który jest również wiceprezesem Inditexu (Zaro, Massimo Dutti itd.). Powierzono mu misję ujednolicenia wysiłków eksportujących firm i stworzenia dobrego wizerunku kraju w świecie. Poproszono go również o wypromowanie sukcesów hiszpańskich firm wewnątrz kraju, aby „dać przykład”.

To samo tyczy się hiszpańskiej dyplomacji, która skupia się teraz na aspektach handlowych. Tak więc minister spraw zagranicznych José Manuel Garcia Margallo, były europoseł specjalizujący się w kwestiach gospodarczych, sam siebie postrzega jako dystyngowanego przedstawiciela broniącego interesów największych firm.

Droga jest jeszcze długa

Te wysiłki opierają się teraz na solidnych podstawach. Hiszpania, która weszła w kryzys z dużym deficytem handlowym wobec reszty Unii Europejskiej, ma obecnie nadwyżkę, a udział eksportu wzrósł do ok. 20% produktu krajowy brutto (PKB), czyli do poziomu Francji.

Ale droga jest jeszcze długa. W Niemczech blisko jedna trzecia produkcji idzie na eksport. „Nasz eksport bardzo cierpi, gdy gospodarki Starego Kontynentu doznają spowolnienia, tak jak teraz”, przyznaje Garcia-Legaz. Jak rozwiązać ten problem? „Trzeba szukać nowych rynków poza Unią Europejską”, uważa sekretarz stanu handlu zagranicznego.

Ponadto, firmy eksportujące zatrudniają stosunkowo mało pracowników w Hiszpanii. I nie są na tyle duże, żeby móc wchłonąć 5,5 mln bezrobotnych, z których 1,5 mln pracowało w sektorze budowlanym.

Małe i średnie przedsiębiorstwa, zatrudniające ponad 15 mln osób i mogące zapewnić wyjście z impasu, mają trudności z przekierowaniem się na eksport. Nie potrafią znaleźć środków na rozwój pozwalający wyjść na arenę międzynarodową. Banki nie mogą być tutaj źródłem finansowania, ponieważ im samym brakuje kapitału i, przynajmniej niektóre, walczą o przeżycie.

W obecnej chwili przeciętne oprocentowanie trzyletniego kredytu na 250 000 euro dla tych niewielkich hiszpańskich przedsiębiorstw wynosi 5,62%, według danych europejskiego urzędu statystycznego Eurostat. Ten odsetek wynosi 4,4% w Niemczech i zaledwie 3,23% we Francji. Owszem, rząd Rajoya obiecał, że im pomoże, ale jak na razie za słowami nie poszły czyny.

Tłumaczenie - Frédéric Schneider

Factual or translation error? Tell us.