Unia Europejska: Zdecydujmy o naszym wspólnym przeznaczeniu

21 listopada 2013 – Público (Lizbona)

Z powodu kryzysu Portugalczycy powątpiewają, czy rzeczywiście należą do UE, mimo że niegdyś wiązali duże nadzieje z członkostwem. Jednak zarówno dla nich, jak i dla innych Europejczyków, trzeba stworzyć przestrzeń publiczną oraz rozwinąć ponadnarodowe społeczności oraz ruchy gospodarcze i polityczne. Bez tego Unia nie ma przyszłości.

Europa stała się, jak to ładnie ujął [były premier Portugalii] Mário Soares, nowym przeznaczeniem Portugalii, od chwili jej tragicznego pożegnania się z marzeniami o swoim imperium [kolonialnym]. Dzięki integracji europejskiej Portugalczycy stali się częścią przestrzeni pewnych wartości, demokracji i solidarności, które były zaprzeczeniem cynizmu dyktatury – była to obietnica takiego rozwoju cywilizacyjnego, który nie sprowadzał się tylko do wzrostu gospodarczego.

Portugalczycy nie zastanawiają się, czy poważny kryzys, przez który muszą przejść, jest europejskim problemem, mówią głównie, że to oni sami są za niego odpowiedzialni, a nawet, że są jedynymi winowajcami. A są odpowiedzialni, ponieważ zbyt szybko chcieli dołączyć do Europy, ponieważ europejskość była dla nich nadzieją na wyrost i takie właśnie rozbudziła ambicje.

Powinni byli się zadowolić, na wiele lat, losem „godnych biedaków”, „analfabetów w razie konieczności”, poruszających się „na osłach” po drogach, na których śmierć czyha na każdym zakręcie. Co za szaleństwo, żeby chciało im się studiować, odżywiać, podróżować, czyli żyć jak obywatele prosperującej Europy! Podczas gdy 27 lat upłynęło od wstąpienia do Unii, europejskie przeznaczenie nadal wydaje się być tylko utopią!

To politycy z krajów „jeszcze niepogrążonych w poważnym kryzysie” są odpowiedzialni za to, że Portugalczycy czują się winni, to oni twierdzą, że Portugalczycy, jak i Hiszpanie oraz Grecy, są obywatelami innej Europy. „Południe” – jak to się zwykło uogólniać – pozostaje kategorią świadczącą o pęknięciu wewnątrz Europy, mimo pełnej integracji Portugalii i Hiszpanii w europejskich strukturach. Obecnie, ten podział północ-południe jest poważnym zagrożeniem dla jedności Starego Kontynentu.

Los Europy, losem Portugalii

Mimo rosnącego sceptycyzmu dużej części społeczeństwa wobec partii politycznych, Portugalia pozostaje solidną demokracją. Stopa alfabetyzacji wynosi w niej 94,8%, a oświata – w tym szkolnictwo wyższe – rozwija się, o czym świadczy potrojenie liczby osób z wyższym wykształceniem w latach 1991–2011. Podobnie sprawa wygląda, jeżeli chodzi o doktoraty i badania naukowe. Portugalczycy wyemancypowali się.

Całe pokolenie Portugalczyków potrafi korzystać z narzędzi społeczeństwa informacyjnego, a portale społecznościowe są dzisiaj gigantyczną platformą wyrażania swoich poglądów i komunikacji dla klasy średniej. Trzy piąte portugalskich gospodarstw domowych ma dostęp do szerokopasmowego Internetu. Jest to kraj, który przyjął europejski model społeczny i ma dobry system opieki zdrowotnej, mimo grożących cięć związanych z polityką zaciskania pasa oraz nowoczesną infrastrukturę, choć nie jest ona wystarczająco wykorzystywana.

Dzisiaj los Europy jest losem Portugalii. Wszystkie państwa członkowskie muszą się zmierzyć z tym samym wyzwaniem, polegającym na wykorzystaniu skumulowanych talentów wszystkich obywateli i na przywróceniu solidarności, najważniejszej idei w Unii Europejskiej.

Względny spadek znaczenia Europy jest nieunikniony

Wszystkie badania na temat długofalowych trendów na świecie to pokazują – względny spadek znaczenia Europy jest nieunikniony. Jednak jeżeli nic się nie zrobi, aby przeciwdziałać kryzysowi europejskiemu, to może on się okazać zapowiedzią totalnego upadku, który wynikałby z dobrze nam znanych przyczyn, jakimi są:

starzenie się społeczeństwa, brak odpowiednich polityk unijnych, opóźnienie w innowacjach technologicznych w sektorach hi-tech, takich jak biotechnologie czy drukowanie 3D, poluzowanie więzi solidarności, które zagraża europejskiemu systemowi społecznemu, wybór największych europejskich potęg polegający na samodzielnym prowadzeniu polityki zagranicznej, mimo że dzisiejszy świat opiera się na ponadpaństwowych blokach.

W tym kontekście to, że tysiące młodych, w tym Portugalczyków, którzy są potrzebni Europie, jeżeli chce ona podążać nową ścieżką rozwoju, nie ma pracy i szuka lepszego jutra w innych częściach świata, jest tym bardziej absurdalne i świadczy o tym, że brakuje adekwatnej reakcji na kryzys.

Potrzebna przestrzeń do debaty

Poziom wskaźników makroekonomicznych jest wszystkim znany, ale główny problem Europy, który ma podłoże polityczne, jest ukrywany. Jest nim brak europejskiej przestrzeni publicznej, mechanizmów umożliwiających uczestnictwo w ponadnarodowej demokracji, przez co Europejczycy nie mogą odpowiedzieć jednym głosem na kryzys. Tłumaczy to, dlaczego tak łatwo jest narzucać pogłębiającą recesję politykę zaciskania pasa, która nie dość, że jest niepopularna, to jeszcze jest nieskuteczna.

Oburzeni protestują w swoich państwach, nie jednoczą się w całej Europie, tak jakby każdy kraj miał swój własny kryzys i jakby można było go rozwiązać na szczeblu narodowym. To koncentrowanie się w tam czasie na własnym podwórku ma inny niepożądany skutek – w kontekście rosnącej skali ubóstwa klasa średnia w całej Europie zaczyna powątpiewać w demokrację i uznaje, że stosunki z innymi krajami, czy to z UE, czy z pozostałymi państwami, jest grą o sumie zerowej. A stąd właśnie się bierze niebezpieczny wzrost poparcia dla populizmu i ksenofobii.

Portugalczycy (i ich partie polityczne) muszą zrozumieć, że skuteczne rozwiązania mogą być wdrażane tylko na szczeblu europejskim. To poprzez paneuropejskie społeczności i ruchy, tradycyjne lub bardziej nowatorskie, poprzez powiązanie partii politycznych z obywatelami dzięki alternatywnym propozycjom politycznym można wyjść z impasu kryzysu i zapobiec upadkowi najbardziej niesamowitego przedsięwzięcia, którego się podjęto w XX wieku. Eurowybory w 2014 r. będą musiały stworzyć przestrzeń dla wielkiej debaty na temat przyszłości kontynentu, której wymaga obecna sytuacja, aby Unia nadal miała rację bytu i mogła przeżyć w XXI wieku.

Tłumaczenie - Frédéric Schneider

Factual or translation error? Tell us.