Referendum unijne w Wlk. Brytanii: Drodzy Brytyjczycy, nie wiecie, co tracicie

20 czerwca 2016
VoxEurop

Rozstanie z Unią Europejską byłoby ogromnym błędem i uderzyłoby zarówno w brytyjskich ekspatów mieszkających na kontynencie, jak i w reputację Wlk. Brytanii, uważa Alex Taylor – brytyjski pisarz i dziennikarz zajmujący się tematyką europejską.

W miniony piątek znalazłem się w Brukseli. Miałem kilka godzin wolnego, pojechałem więc do siedziby Parlamentu Europejskiego, aby zrobić coś, co wcześniej nie przeszłoby mi przez głowę. Wszedłem do sklepu dla turystów, kupiłem unijną flagę, po czym zrobiłem sobie z nią zdjęcie, które zaraz zamieściłem na Twitterze. Tłem był budynek, w którym zrealizowałem setki programów telewizyjnych.

„Nie wiesz, co masz, dopóki tego nie stracisz”, głoszą słowa popularnej piosenki Joni Mitchell. Bardzo możliwe, że za trzy dni mój kraj zagłosuje za katapultowaniem się z największego wspólnego rynku świata, z unii kulturowej i politycznej. Podobnie jak każda instytucja Unia ma swoje wady, ale mimo to przez ponad 70 lat zapewniała pokój na naszym kontynencie (a to nie lada wyczyn, o czym zapominalscy przekonają się sięgając po dowolny podręcznik do historii).

W tym kontekście fakt bycia „Europejczykiem” nagle wydał mi się tyleż cenny, co kruchy. Jeśli Zjednoczone Królestwo zagłosuje za opuszczeniem Unii (różnica między dwoma rywalizującymi obozami jest zbyt mała, by przesądzić o końcowym wyniku), to nie tylko moi rodacy w ojczyźnie, ale też 2 miliony Brytyjczyków mieszkających i pracujących poza wyspami przestanie być obywatelami UE.

Osobiście bardzo mnie to martwi. Jako ekspaci (określenie używane w odniesieniu do imigrantów, którzy – tak się składa – są Europejczykami!) możemy bowiem utracić prawo pobytu, opiekę medyczną, pracę i uprawnienia emerytalne. Co gorsza, ci z nas, którzy opuścili Wielką Brytanię ponad 15 lat temu nie będą mieli prawa głosować w referendum, w którym mają najwięcej do stracenia. Nasz los był całkowicie ignorowany podczas coraz bardziej histerycznej debaty o imigracji, która była osią kampanii obozu „Leave” (nawołującego do wyjścia z Unii) i pozwoliła mu uzyskać kilkupunktową przewagę w ubiegłotygodniowych sondażach.)

„Swoboda przepływu osób” postrzegana jest przez brytyjskie media jako ruch w jedną stroną – do Wlk. Brytanii. Nikt nie wspomina jednak, jak wielu z nas skorzystało na niej, porzucając białe klify Dover. Jak się szacuje, w samej tylko Hiszpanii mieszka około 800 tys. brytyjskich emerytów. Czy naprawdę chcemy zastąpić bardzo dobre (i tanie!), płacące podatki polskie i rumuńskie pielęgniarki, które troszczą się o naszych chorych i ludzi starszych, hordą podstarzałych ekspatów, którzy nie będą już mile widziani w krajach, gdzie obecnie mieszkają?

Tej kwestii nie podnoszono w kampanii przed referendum, ale może się ona stać niezwykle istotna, gdyby doszło do Brexitu. Pojawiło się już nawet kilka niepokojących wypowiedzi na ten temat. Hiszpański premier Mariano Rajoy powiedział w minionym tygodniu, że Brytyjczycy mieszkający w Hiszpanii nie mogą liczyć na zachowanie dotychczasowych praw po ewentualnym wyjściu Wlk. Brytanii z UE. Podobne głosy słychać we Francji. Ale dlaczego obywatele kraju, który dobrowolnie opuścił Unię, mieliby dalej cieszyć się przywilejami wynikającymi z członkostwa? Jak wypisujesz się z klubu, to nie możesz przecież dłużej korzystać z jego obiektów.

Niepokojące w toczącej się debacie jest to, że od kilku miesięcy, w większości eurosceptyczna prasa (pamiętajmy, że w Wlk. Brytanii każdego dnia sprzedaje się 13 mln gazet, mają one więc niemały wpływ na opinie zwykłych ludzi) próbowała rozpowszechniać ideę, że jesteśmy świadkami inwazji na Wielką Brytanię, która cierpi z powodu „swobody przepływu osób”. Lider UKIP (Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa) Nigel Farage opublikował w ubiegły czwartek brzydki plakat pokazujący setki uchodźców z Syrii (Wlk. Brytania przyjęła ich zaledwie 2 tys., podczas gdy Niemcy – 2 mln) i podsycający ksenofobiczne nastroje.

Gdybyśmy opuścili UE, odebralibyśmy także prawo do swobodnego przemieszczania się przyszłym pokoleniom Brytyjczyków. Nie otrzymaliby oni szansy – która 30 lat temu trafiła się mnie – życia jak prawdziwi obywatele Europy w innym unijnym kraju i bycia traktowanym na równi z jego obywatelami.

Zawsze byłem dumny z mojej ojczyzny i jej wkładu w historię Europy i świata. Jeśli moi rodacy zagłosują za wyjściem z UE, w piątek złożę podanie o francuski paszport nawet jeśli nie będę miał żadnej gwarancji, podobnie jak setki tysięcy innych osób w moim położeniu, że go dostanę. Będę też zawstydzony, że to mój kraj mógł zapoczątkować rozpad Unii Europejskiej, której istnienie uznawaliśmy do niedawna za pewnik i która powinna napawać nas dumą.

Alex Taylor od 30 lat produkuje i prezentuje programy radiowe oraz telewizyjne o tematyce europejskiej, które pokazywane są m.in. we francuskich mediach.

Factual or translation error? Tell us.