Europa i terroryzm: Państwo Islamskie pragnie, by Europa poszła na wojnę z islamem

10 sierpnia 2016 – VoxEurop

Ostatnie ataki we Francji i Niemczech to część strategii tzw. Państwa Islamskiego (PI) obliczonej na wywołanie antyislamskiej reakcji w krajach europejskich oraz radykalizację muzułmanów w Europie. Wojownicza retoryka europejskich przywódców jedynie ułatwia osiągnięcie tego celu.

„Nasz kraj jest w stanie wojny”, oświadczył 26 lipca francuski prezydent Francois Hollande po tym jak niedaleko Rouen dwóch napastników zapewniających o związkach z PI, zamordowało na oczach wiernych księdza. W takich okolicznościach przywódcy polityczni czują się w obowiązku wygłosić podobne oświadczenie, ale jego przekaz jest całkowicie błędny.

Francuskie samoloty już przecież bombardują siły PI w Syrii, a więc trwa swego rodzaju wojna. Ale to nie o niej mówił Hollande. Odnosił się do konfliktu toczącego się wewnątrz kraju, gdy mówił: „Nasza demokracja stała się celem, ale będzie naszą tarczą. Stańmy ramię w ramię i zwyciężmy w tej wojnie”.

Francuzi z pewnością potrzebują słów otuchy, bo wciąż nie otrząsnęli się z szoku po rzezi, jaką było zabicie 84 osób przez islamskiego terrorystę kierującego ciężarówką w Nicei. Słowa francuskiego prezydenta są jednak z gruntu fałszywe, bo skoro mówimy o wojnie domowej, to przeciw komu jest ona toczona? Oczywista odpowiedź brzmi, że przeciw francuskim muzułmanom. PI pragnie, by Francuzi doszli do tego właśnie wniosku.

Nie twierdzę, że dwóch zagubionych muzułmańskich nastolatków urodzonych we Francji, którzy przeprowadzili atak, było świadomych strategii PI, jaka stoi za terrorystyczną kampanią w Europie. Ale ludzie, którzy kierują poczynaniami PI i kontrolują islamistyczne witryny nawołujące młodych europejskich muzułmanów do tych odrażających czynów, dobrze wiedzą, czego chcą. We Francji chodzi o podsycanie nienawiści do wyznawców islamu, obrócenie większości obywateli przeciwko tej gorzej sytuowanej mniejszości. Idzie o zapewnienie zwycięstwa Marine Le Pen, przywódczyni neofaszystowskiego, antymuzułmańskiego i antyimigranckiego Frontu Narodowego, w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Jeśli ataki terrorystyczne doprowadzą do radykalizacji francuskich chrześcijan i świeckich, co zaowocuje powszechną falą antymuzułmańskiej przemocy, Le Pen będzie miała szansę zostać kolejnym prezydentem Francji. Strategia PI w Niemczech jest identyczna, nawet jeśli kraj ten nie jest tak podatny na islamski ekstremizm – stosunkowo niewielka liczba niemieckich muzułmanów to Arabowie, a przecież PI jest arabską organizacją.

Zarówno afgański młodzian, który 18 lipca zranił siekierą pięć osób w pociągu niedaleko Würzburga, jak i syryjski azylant, który 24 lipca wysadził się w Ansbach w pobliżu miejsca, gdzie odbywał się festiwal muzyczny, deklarowali wierność PI. Ale już 18-letni Niemiec irańskiego pochodzenia, zabójca dziewięciu osób – w większości nastolatków – w Monachium 22 lipca, był chłopakiem z problemami psychicznymi, owładniętym obsesją na punkcie strzelanin w szkołach oraz norweskiego masowego mordercy Andersa Breivika. Z kolei syryjski azylant, który 24 lipca w Reutlingen zabił nożem Polkę, prawdopodobnie popełnił zbrodnię w afekcie.

Jednak obaj wspomniani mężczyźni byli także muzułmanami, tak więc w świadomości wielu Niemców stali się częścią fali morderczych ataków islamskich terrorystów. Dlaczego PI chce antymuzułmańskiego odwetu w Europie? Bo ułatwi to radykalizację jak najszerszej grupy europejskich muzułmanów, a także wyniesie do władzy populistycznych przywódców pragnących „toczyć wojnę z islamem”.

Zgodnie z ideologią Państwa Islamskiego zły Zachód atakuje cały świat muzułmański i tylko PI może go przed tym atakiem skutecznie obronić. Jedynie gdy zagrożenie będzie realne, kłamstwo to może znaleźć posłuch w świecie arabskim i zapewnić PI wsparcie, a być może także polityczną władzę w krajach arabskich.

Dlatego Francois Hollande mylił się mówiąc o wojnie domowej we Francji. Słowa są ważne, a prezydent użył ich zgodnie z oczekiwaniami terrorystów. Z tego samego powodu Ameryka może się spodziewać islamistycznych ataków w październiku. Nie muszą być duże, by wepchnąć miliony Amerykanów w objęcia Donalda Trumpa. Nic nie ucieszyłoby PI bardziej, niż wybór Trumpa na prezydenta USA w listopadowych wyborach.

Translated by Maciej Zglinicki

Factual or translation error? Tell us.