Wielka Brytania-UE: Referendalny granat już odbezpieczony

David Cameron wygłasza w Londynie mowę o przyszłych związkach jego kraju z Unią, 23 stycznia 2013.
David Cameron wygłasza w Londynie mowę o przyszłych związkach jego kraju z Unią, 23 stycznia 2013.
23 stycznia 2013 – Presseurop Financial Times, Daily Express, The Sun & 3 inne

Spekulacje trwały kilka tygodni, aż premier Wielkiej Brytanii wygłosił wreszcie swoje bardzo ważne przemówienie na temat przyszłości kraju w Europie. Opowiedział się za renegocjacjami warunków członkostwa, po czym miałoby się odbyć referendum w sprawie dalszej przynależności do UE, jeszcze przed końcem 2017 r. Brytyjska prasa zauważa, że po przemówieniu nadal jest wiele wątpliwości.

„Wystąpienie Zjednoczonego Królestwa z UE nie jest jeszcze przesądzone. Historia jednak dobrze zapamięta, że to właśnie David Cameron skierował kraj na te tory”, pisze felietonista Financial Times Philips Stephens po londyńskim oświadczeniu premiera Wielkiej Brytanii 23 stycznia.

Financial Times, Londyn

Nie taki był cel wielokrotnie przekładanego przemówienia premiera na temat europejskiej przyszłości kraju. Mimo że obiecał całkowite renegocjacje warunków członkostwa Wielkiej Brytanii, po których Brytyjczycy mieliby się opowiedzieć za lub przeciw dalszej przynależności do UE w następnej kadencji parlamentu, o ile torysi wygrają wybory w 2015 r., on sam jest za pozostaniem w Unii. Cameron uprawia ekwilibrystykę polityczną – była to kalkulacja mająca być katalizatorem niezadowolenia w coraz bardziej eurosceptycznej i marudnej Partii Konserwatywnej, a nie wyraz odwagi męża stanu z prawdziwego zdarzenia.

„Wielka Brytania będzie miała euroreferendum”, tak brzmi nagłówek Daily Express, które przypisuje sobie zasługę, jako że prowadziło intensywną na jego rzecz kampanię. Felietonista Patrick O’Flynn podkreśla, że Cameron zapowiedział swój zamiar przekonywania obywateli do głosowania „za”, nie wiedząc nawet, jakie ustępstwa uda mu się wynegocjować. Dodaje, że

Daily Express, Londyn

pan Cameron ma szansę zapisać się w kartach historii jako premier otwierający nową epokę, jeżeli stwierdzi, że odnajdującą się w zglobalizowanym świecie Wielką Brytanię czeka lepsza przyszłość poza UE. Biorąc pod uwagę, że długoterminowe trendy gospodarcze coraz bardziej marginalizują Europę, podczas gdy inne regiony świata szybko się rozwijają, spodziewam się – mając tego pełne przekonanie – że stanie po tej samej stronie, co ta gazeta i jej czytelnicy, kiedy rzeczywiście dojdzie do referendum. Wielu parlamentarzystów powie, że to nie do pomyślenia. Jednak dwa lata temu mówili, że to referendum w sprawie członkostwa jest nie do pomyślenia. A widzimy, jak się teraz sprawy mają.

Decyzja, aby to naród decydował o obecności Wielkiej Brytanii w UE jest „wysoce ryzykownym, ale odważnym apelem”, pisze szef działu politycznego The Sun Tom Newton Dunn, porównując ten ruch do przyłożenia „nabitego pistoletu do głowy europejskich polityków i wykrzyknięcia: oddajcie nam to, czego chcemy, inaczej pójdziemy sobie.” Zbliżające się negocjacje nazywa „grą w pokera z Brukselą, w której stawka jest bardzo wysoka”. Podkreśla, że

Logo – The Sun, Londyn

To, czy odniesie sukces, czy porażkę, zaważy na jego dalszym piastowaniu urzędu. Premier sam ponosi odpowiedzialność za to, o co oskarża innych – on też udawał, że nie ma w Wielkiej Brytanii narastającego rozłamu w sprawie integracji europejskiej, ponieważ miał nadzieje, że ten stan przeminie. Tak się jednak nie stało i będzie on teraz próbował przedstawić to niepowodzenie jako sukces. Cameron przynajmniej zmierzy się frontalnie z tym problemem i chociażby z tego powodu zasługuje na słowa uznania.

Dla politycznego korespondenta BBC, Iaina Watsona, decyzja o rozpisaniu referendum w sprawie członkostwa ucieszy licznych eurosceptyków należących do partii Camerona i zjednoczy konserwatystów w perspektywie wyborów w 2015 r., ale proces renegocjacji być może doprowadzi do kolejnych podziałów.

Logo – BBC News, Londyn

Premier nie powiedział dzisiaj, co ma zamiar uczynić, jeżeli nie uda mu się ugrać tego, co zaplanował, podczas negocjacji. Partia Pracy i Liberalni Demokraci mówią, że David Cameron wytwarza fatalną w skutkach dla biznesu atmosferę niepewności, ale trzeba przyznać, że jednocześnie rzuca im rękawicę. Czy mogą pozwolić sobie na to, aby był on jedynym szefem mainstreamowej partii, który proponuje, aby wyborcy mieli coś do powiedzenia w sprawie dalszej przynależności do UE po najbliższych wyborach?

Na blogu Economista poświęconym Wielkiej Brytanii czytamy , że jakiekolwiek renegocjacje warunków członkostwa mogą przynieść tylko „drugorzędne korzyści, podczas gdy cena do zapłacenia na płaszczyźnie dyplomatycznej będzie bardzo wysoka”.

Logo – The Economist, Londyn

Brytyjski parlament usiłuje pojąć, na czym ma polegać ambitny projekt polityczny rodzący się po drugiej stronie kanału La Manche. W Zjednoczonym Królestwie stosunki z UE rozpatruje się tylko z w kategoriach strat i korzyści. W krajach mieszczących się w sercu kontynentu poczucie wspólnego losu jest sprężyną myśli europejskiej. Stąd właśnie bierze się konsternacja wśród sąsiadów Wielkiej Brytanii. Pojęcie bezkompromisowych, niemalże jednostronnych roszczeń nie istnieje we francuskich, niemieckich i unijnych słownikach. Pozostanie w UE jest kluczowe w planie Camerona. Nie ma więc co się dziwić, że plan ten wygląda tak, jakby miał gliniane nogi.

James Kirkut, zastępca szefa redakcji politycznej Daily Telegraph, jest zdania , że dzięki przemówieniu Camerona UE będzie musiała bardziej się kierować zasadami gospodarności i wolnego rynku, co powinno się spodobać Holandii, Szwecji i Finlandii. Jednak inni „negatywnie zareagują na to przemówienie, ponieważ postrzegają je jako próbę szantażu ze strony polityka, który nie potrafi nawet się postawić swojej własnej partii”. Jak dodaje –

The Daily Telegraph, Londyn

Panu Cameronowi uda się wynegocjować inne warunki, tylko jeżeli pozostałe państwa członkowskie się na to zgodzą. Także więc to, co reszta UE – szczególnie Niemcy – myśli o tym przemówieniu, jest ważne. W rzeczy samej od tego może zależeć los Camerona: czym lepiej mu pójdą te negocjacje, tym więcej członków jego partii dołączy do jego proeuropejskiego obozu w 2017 r. Wszystko w twoich rękach, Angelo.